do alkoholu
przezroczyste łuny - niczym zjawy szpecą mi bezkreśnie niebo rogówka nieodwołalnie ciemnieje i ironicznie subtelnie okala moje tęczówki jakoby światłocień przeszłości zarządził noc w środku dnia a moje oko - już nie oko a obiektyw z winietą stworzyłeś ze mnie artystkę spisującą na łamach rzeczywistości twoją destrukcyjną specjalność - na moją osobistą historię i tak nie ma przy tobie przestrzeni ogłupiasz oziębiasz ogołacasz okradasz obrzydzasz ordynarnie naginasz morale jestem tu, ale jakby mnie nie było obserwuję, ale nic nie dostrzegam próbuję się odnaleźć, lecz nigdzie w pobliżu mnie nie ma - jakobym kryjówkę tajemną znalazła - przed życiem bez ciebie, przed życiem dla siebie modlę się, że lada chwila odnajdę drogę do domu, że bezpiecznie i z godnością ją pokonam, unicestwiając cię brutalnie modlę się, że już wkrótce zaśmieję się wniebogłosy...