Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2022

ja i moje serce

Gdybym tylko potrafiła... przemówić swojemu sercu do rozsądku. Wytłumaczyć mu te wszystkie logiczne argumenty które starannie wyszyłam w swoich półkulach. Niteczka po niteczce. Wziąć je w swoje ciepłe objęcia w te moje gładkie dłonie i przytulić. Utulić i ukołysać, uspokoić. Cichutko wyszeptać mu do ucha że wszystko będzie w porządku. Że zawsze ze wszystkiego wyjdziemy cali i zdrowi. Razem. Ramię w ramię, dłoń w dłoń przeciw całemu cierpieniu. Ja i moje serce. Gaja.

koce, pokrzywy i rumianki

Niech mój ulubiony koc temu syntetycznemu zapachowi  lekkim i przytulnym będzie. Niech zagości na jego włóknach, na ile tylko ma życzenie. Choć ironicznie chciałabym by zniknął na zawsze... No może Nie licząc faktu, że i dwa eony byłyby dla mnie zdecydowanie za krótkie.  Niech moja pokrzywa Twojemu rumiankowi koszmarną będzie. Niech parzy bez zawahania na moje wspomnienie  i kłuje delikatnie Twoją piękną, gładką skórę. Bez zawiści, z pełną miłością, którą tylko potrafię w sobie znaleźć. Ale niech kiedyś świadomość mnie Cię zaboli. Niech  kiedyś tam sprawi, że jednak znaczyłam cokolwiek w te chłodne wieczory. Gdy byłam jedyną słuchającą Ciebie. Gdy byłam jedyną widzącą w Tobie coś więcej. A gdy w końcu fasada obrośnie Ci w choć odrobinę ciepła i już nie będziesz potrzebować żadnego żałosnego koca.  Gdy mokra od deszczu przednia szyba auta będzie metaforą mnie. Właśnie wtedy zapomnij o mnie z szacunkiem. Gaja.

o ciężkim sercu, szaleństwie i o ideologicznie kradzionych begoniach

     Lubię tego gołąbka bardzo. Bardziej niż powinnam, bardziej niż jest to bezpieczne i w granicach zdrowego rozsądku. Bardziej niż bym szczerze chciała, bardziej niż każdego innego gołąbka w moim sercu. Ironicznie, hipokrytycznie, groteskowo i absolutnie prześmiewczo jest mi to pisać, siedząc w środku nocy z ciężkim sercem. Z bólem chyba już nie tylko fizycznym, płacząc, cierpiąc i czując się naiwnie. Czując się źle i dziecinnie, że kiedykolwiek postawiłam go tak wysoko. Ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że on mnie też lubił przez pewien maleńki fragment czasu. Nie mi się wypowiadać o aktualności tego twierdzenia, ale opinia o przeszłości należy tylko do mnie. I nie boję się powiedzieć, że jego błysku w oczach na mój widok nie można było tak po prostu udawać - stąd ta pewność w mojej duszy. Że lubił mnie. Bardzo.  Oddychaj, Kochanie, oddychaj. Wdech. 1... 2... 3... 4... 5... I wydech. 1... 2... 3... 4... 5...       Mimo iż istnieliśmy równo...

o szkodach poniesionych przez twarde ściany mojego serca - fragment 1

     Chciałabym udać, że nie muszę w ogóle pisać tego posta. Chciałabym uciec od świadomości tego konkretnego gołębia jak najdalej potrafię. Kurwa gdybym tylko mogła tak po prostu... nie musieć tego pisać, przeżywać, trawić. Gdybym tylko mogła wyrwać ten jeden kawałek mojego życia, serca, jestestwa, pamięci, duszy, osobowości i schować go gdzieś do pudełeczka. Pudełeczko owinąć śliczną wstążką z należytym szacunkiem i jebnąć je na dno szafy. Żeby nie musieć się go pozbywać na stałe - bo mimo wszystko to wciąż część mnie - ale tylko się od niego zdrowo oddalić. Abym mogła sprawdzić, dowiedzieć się kim byłabym bez tego malutkiego kawałeczka mnie w kształcie ptaszka, którego należało wypuścić na wolność lata temu...      Ale może, Drogi Czytelniku, pozwolisz, że mimo wszystko zabiorę Cię czule za dłoń na początek historii tego niewdzięcznego ptaszora? Będzie nam, mi i Tobie, dzięki temu zdecydowanie łatwiej pojąć jego osobliwość. Bo póki co mnie samej jest cię...

retrouvailles irréelles

  swaying back and forth as if i am just gravity's slave as if cold and ruthless bathroom tiles were the only suitable company for me today as if i've never truly hoped to see you among clouded lasers and shiny dresses as if all the butterflies have never been bloody and backstabbing and maybe i'll send out a quivering prayer to whoever is fucking listening so all the glitter gleam will be less cruel so all the unsaid will be less heavy because no matter the cuts i still wish i could just switch latitudes of attachment dissapear in svalbardish void surrounded by aurora of your ghost in acceptance just scream into the skies how desperately i choose peace how much i truly understand that your purple sheets were never my forever home Miej się ciepło i bezpiecznie Czytelniku. Bez rozmyślania, bez analiz i interpretacji ciążących nam wytrwale na duszach. Dziś po prostu dzielnie bądź i dobrze się miej. Twoja Gaja.