koce, pokrzywy i rumianki
Niech mój ulubiony koc temu syntetycznemu zapachowi
lekkim i przytulnym będzie.
Niech zagości na jego włóknach, na ile tylko ma życzenie.
Choć ironicznie
chciałabym by zniknął na zawsze...
No może
Nie licząc faktu, że i dwa eony byłyby dla mnie
zdecydowanie za krótkie.
Niech moja pokrzywa Twojemu rumiankowi koszmarną będzie.
Niech parzy bez zawahania na moje wspomnienie
i kłuje delikatnie Twoją piękną, gładką skórę.
Bez zawiści, z pełną miłością, którą tylko potrafię
w sobie znaleźć.
Ale niech kiedyś świadomość mnie Cię zaboli.
Niech kiedyś tam sprawi, że jednak znaczyłam cokolwiek
w te chłodne wieczory.
Gdy byłam jedyną słuchającą Ciebie.
Gdy byłam jedyną widzącą w Tobie coś więcej.
A gdy w końcu fasada obrośnie Ci w choć odrobinę ciepła
i już nie będziesz potrzebować żadnego żałosnego koca.
Gdy mokra od deszczu przednia szyba auta będzie metaforą mnie.
Właśnie wtedy zapomnij o mnie z szacunkiem.
Gaja.