urodzinowe, gołębiowe wychodne
Odpuszczenie, uleczenie, przebaczenie, zapomnienie. Założę się, że każdy z nas ma swoją własną ideę na to, jak te cholerne rzeczowniki ożywić i wprowadzić w życie. No właśnie... Ideę. Gdy siadam na osiemnastoletnich, porysowanych panelach w moim pokoju i próbuję sobie wyobrazić, jak miałabym tego nieszczęsnego przebaczenia dokonać... No zabijcie mnie! Nic mi do głowy nie przychodzi. Nie mam między tymi uroczymi głupiutkimi półkulami żadnego gotowego rozwiązania. Finalnie budzę się w wieku dwudziestu pięciu lat z przerażająco wielkim mętlikiem w głowie. Bo oj... Mam dużo do wybaczenia, odpuszczenia, uleczenia i zapomnienia. Czasem odnoszę przeklęte wrażenie, że aż za dużo. Ale nie mam co się martwić - przecież jest idea! Prawda? Budzik dzwoni. Budzik nawala jak szalony. Ptactwo sobie lata, gdzie tylko ma ochotę. Prawdopodobnie majestatycznie srając w locie na moje świeżo umyte, uczesane i naolejowane włosy. Zużytych paneli...