mroźny czas

oswoić ci się dałam pokornie

jak bezpański gołąb pocztowy

nauczyłam się zasad rzetelnie

każdą z twych tras zaparcie podążałam 

pod skrzydłami ciepłymi 

słowa i wspomnienia o tobie trzymałam blisko siebie

by w locie w nieznane nie odeszły w zapomnienie

a gdybym i sama sobie w chłodzie została

z przymarzniętymi odnóżami swemi

do miejskiej latarni stali surowej

zamierając w matki natury rzeźbę doskonałą 

po ostatni marny okruch twego spojrzenia

poleciałabym bez zawahania




Gaja.