spokój.

doliny spokoju zgłębić w sobie musiałam

niezłamanie je wyżłobić 

na wzór wody drążącej skały 


słońce do duszy wpuściłam 

przez te wszystkie złamania

jakobym witrażem miłości była 


w ciszy samotność kontemplowałam

kapłanką jestestwa swego

w tej pustce się stałam 


gdy dna losu wszelakie dotknęłam

każdy ich cal dłonią zwiedziłam

siebie na nowo widzieć zaczęłam 


wówczas dobry przypadek drogę mi ukazał

obudziwszy się o brzasku

Twoje piękne oczy zobaczyłam




Gaja.

Popularne posty z tego bloga

rationalised

xxx

włamywacz