niewiele z Bogiem wspólnego mam

niewiele o szczęściu wiem
jeszcze mniej będę wiedzieć 
w życiu bezczynnie snuję się 
o czym nie chciałam Ci powiedzieć

niewiele wspólnego z rozsądkiem mam
trauma za traumą przemawiają przeze mnie
jedyne czego bym chciała to spokojny dom
gdy wieczorem do snu obejmujemy się 

wadliwa jednostka ze mnie jest
i wiem to nie od dziś niestety
niech ktokolwiek od mózgu uratuje mnie
do snu kolejną noc utulę żałosnych pluszaków sterty

cierpieć już nie chcę i sprawiać tego samego
serce mnie boli bardziej niż przyznać bym chciała 
zasypiam do głosu bólu okropnego
marzę bym siły więcej w sobie miała 

wiele ze mnie wychodzi wbrew mojej woli
mam po prostu cichą nadzieję że zostaniesz mimo wszystko
chciałabym Cię jako towarzysza mej żałosnej doli 
nie pozwólmy mojemu zdrowiu być na naszym życiu rysą 

lepszym człowiekiem próbuję ciągle być 
wysiłki we mnie nieludzkie wyzwalasz
nie chcę już do poduszki żałośnie wyć
powiedz po prostu że na każdą część mnie pozwalasz

nie mam zbyt wiele do zaoferowania
i dusza mi cierpi pomimo wszystko codziennie
nie chcę być niczyim ciężarem do dźwigania
ale dobro ze mnie uchodzi bezwiednie

cierpienie nieskończone czuję 
gdy podświadomości daję ujście 
nadzieję jedynie mam że nic tym nie zepsuję
przed ołtarz wymarzyłam sobie z Tobą pójście 

niewiele wspólnego z Bogiem mam
ale jeśli cokolwiek możemy zrobić dla siebie
to wszystko co posiadam na tacę dam
i pomodlę się do snu o Ciebie





Gaja.

Popularne posty z tego bloga

rationalised

xxx

włamywacz